Katatonia – Night Is The New Day

13/11/2009

Katatonia - Night Is The New DayÓsmy studyjny album szwedzkiej Katatonii zewsząd zbiera rewelacyjne recenzje. Krążek  zatytułowany Night Is The New Day nie rozczarowuje również i mnie, ale daleko mi do entuzjazmu osób, które okrzyknęły go jednym z najlepszych materiałów gatunku w tym roku.

Na wstępie zastanawiam się co tak naprawdę mieli na myśli muzycy, których wypowiedź znalazła się na Blabbermouth. Wedle niej Night Is The New Day ma być m.in. “(…) najsilniejszym gównem odkąd tworzą w aktualnym składzie” (czyli od 1999 roku – dop. RB).  Stąd moje zdziwienie, bo nową Katatonię w dużym stopniu wypełniają, co prawda utwory różnorodne, ale utrzymane w atmosferze, która eksponuje w większym stopniu subtelniejsze oblicze zespołu.

Czytaj resztę wpisu »


Polski Rock i Metal na ekranie w 2009 roku

09/11/2009

Drak. Bohater polskiego rocka, bohater polskich teledysków.Z teledyskami polskich zespołów (nie tylko) rockowych jest trochę tak jak z niemieckimi kobietami: niby gdzieś tam egzystują, ale nikt nie zwraca na nie uwagi.

W kwestii video na ogół taki stan rzeczy jest wynikiem braku pomysłu (lub realizacji głupiego), niskiego budżetu, tandetnej próby zwrócenia na siebie uwagi lub braku oszlifowania w temacie  ich kręcenia. Niemniej będzie to artykuł przewrotny gdyż aby  porzucić malkontencki ton wyselekcjonowałem najlepsze polskie teledyski 2009 roku, które towarzyszą muzyce polskich zespołów rockowych i metalowych. Mam nadzieję, że poniższe obrazy stanowią kilka dowodów na to, że i  polskie rzemiosło w kręceniu teledysków nie pozostaje na jakimś szarym końcu.

Czytaj resztę wpisu »


Transatlantic – The Whirlwind

08/11/2009

Transatlantic - The WhirlwindZastanawiam się czy używanie takich pojęć jak: “super”, “hiper”, “ekstra” nie zdążyło się już wytrzeć o banalność ich adresatów. Wszak dzisiaj “super” wydaje się być wszystko  – w optymistycznym przypadku – choć trochę odstające od przeciętności. Właśnie z tego powodu Transatlantic chciałbym określić inaczej, nadać temu zespołowi znaczenia jako niecodziennemu wydarzeniu w środowisku muzyki progresywnej.

Ilość ozdobników i tekstowego pudru w kierunku tego zespołu pewnie nie będze w stanie zrównoważyć jego wagi. Dlatego wystarczy napisać krótko: Neal Morse, Mike Portnoy, Roine Stolt i Pete Trewavas po sześciu latach znów razem! Efekt współpracy tej czwórki muzyków można podziwiać na The Whirlwind, trzecim studyjnym krążku grupy.

Założenie było takie aby cały album składał się z jednego, trwającego 77 minut utworu. Co prawda rozróżnienia The Whirlwind na poszczególne części nie dało się uniknąć, ale nie są one w pełni suwerenne, bo każde przejście z jednej części do kolejnej (jest ich łącznie 12) wydaje się mało odczuwalne.

Czytaj resztę wpisu »


Slayer – World Painted Blood

03/11/2009

Slayer - World Painted BloodNiewiele już w tym roku będzie tak spektakularnych premier płytowych, jak ta związana z World Painted Blood, dziesiątym studyjnym albumem thrash metalowców z LA.

Nie trzeba być ekspertem od metalu by przewidzieć treść rzeczonego krążka jeszcze przed jego premierą. Slayer konsekwentnie trzyma się swoich patentów i jako zespół od pewnego momentu konserwatywny w tworzeniu muzyki, nie jest w stanie zaskoczyć nikogo. Ani muzyką, ani wartościami lirycznymi, ani drobiazgami okołopremierowymi (odwrócone krzyże i tego typu pierdoły).

To wszystko się potwierdza.

Czytaj resztę wpisu »


Knight Area – Realm Of Shadows

01/11/2009

Knight Area - Realm Of ShadowsKnight Area to młoda licząca zaledwie pięć lat istnienia neoprogowa grupa z Holandii.  W tym roku zespół, konsekwentnie trzymając się wytwórni The Lasers Edge, wydał trzeci długogrający krążek w swoim dorobku.  Jego tytuł to Realm Of Shadows.

Za treść muzyczną albumu odpowiedzialni są: Mark Smit (wokal, klawisze), Gerben Klazinga (klawisze), Mark Vermeule (gitary, wokal), Gijs Koopman (bas) i Pieter van Hoorn (perkusja, wokal). Dzisiaj już wiem, że są to ludzie uzdolnieni,  ale jeszcze nieoszlifowani. Realm Of Shadows jest tego najlepszym przykładem, bo pomimo wielu fajnych momentów brakuje mu mocy.

Czytaj resztę wpisu »


Steven Wilson – Insurgentes

30/10/2009

Steven Wilson - InsurgentesCzt rok 2009 jest rokiem spod znaku Jeżozwierzy?

Nie jest to pytanie bez uzasadnienia, bo poza jeszcze świeżą płytą Porcupine Tree pt. The Incident, lider grupy Steven Wilson wydał z początkiem wiosny solowy album pt. Insurgentes, któremu w niniejszej recenzji zechcę się przyjrzeć.

Materiał ten co prawda w masowej świadomości pojawił się już w listopadzie ubiegłego roku, ale w wersji płytowej ujrzał światło dzienne właśnie dopiero z początkiem roku 2009.

Insurgentes to album, który składa się z utworów spokojnych, bardzo spokojnych i fragmentarycznie agresywnych. Te trzy kategorie wypełnia nieomal godzina muzyki inspirowana łagodniejszym obliczem rocka progresywnego, industrialem i elektroniką.

Czytaj resztę wpisu »


Tomasz Stańko Quintet – Dark Eyes

24/10/2009

Tomasz Stańko Quintet - Dark EyesNie umiem pisać o jazzie. Nie potrafię wyartykułować poszczególnych środków, które się nań składają. Zadziwiające, że większość koncertów jazzowych, których jestem świadkiem zazwyczaj zapadają u mnie na długo w pamięć, bezwzględnie przy tym egzekwując pełen zestaw mojego uzewnętrznienia.

Znając siebie pewnie nigdy nie zagłębiałbym się w ten bogaty gatunek, gdyby nie spotkania z Soul Of Things, Suspended Night czy Lontano. To oczywiście albumy Tomasza Stańko, będące już kolejnymi klejnotami w koronie twórczości rzeszowskiego trębacza. Ten styl z ostatnich krążków, który wyrobił Stańko urzeka mnie najbardziej.

Ten człowiek to dla mnie spoiwo z jazzem i swoistego rodzaju kładka, która pozwala mi choć trochę przebywać w zawężonym audytorium jazzowym. Tym większa była moja radość kiedy usłyszałem o zapowiedzi nowego albumu, zatytułowanego Dark Eyes.

Czytaj resztę wpisu »


Grecki (Lost Soul): “Liczy się tylko muzyka, którą dzielisz się z ludźmi (…)”

23/10/2009

Na łamach Mojej Artyki pojawił się człowiek, który jest autorem znakomitej większości jednego z najlepszych (a może i najlepszego?) albumów death metalowych w Polsce Anno Domini 2009. Człowiek będący w tym momencie liderem z prawdziwego zdarzenia i wyrazistym frontmanem grupy Lost Soul, która uraczyła fanów ciężkich brzmień doskonałym albumem Immerse in Infinity.

O kim mowa? Oczywiście o  Jacku Greckim.

Zechciał on poświęcić mi trochę czasu i odpowiedzieć na pytania związane m.in. z nowym albumem zespołu, sprawach wokół niego, o inspiracjach Lost Soul jak i o inspiracjach własnych. Gorąco zachęcam do lektury.

Grecki (Lost Soul)Robert Bronson: O Lost Soul przez cztery lata było cicho. Tymczasem zespół powrócił w 2009 roku z materiałem, który pozamiatał tegoroczne premiery starszej konkurencji. Na czym polega wielkość Immerse in Infinity?

Jacek Grecki: Moim zdaniem wielkość tej płyty polega na innego rodzaju inspiracjach, niż w przypadku większej części zespołów spod płaszczyka z napisem Extreme Music. Działamy na całkiem innej płaszczyźnie świadomości życiowej, a muzyka jest odzwierciedleniem naszej egzystencji. W mojej opinii nie jest to płyta stricte techniczna, czy nie wiadomo jak brutalna. Ta muzyka ma w sobie dużo piękna. Gdy wciągniesz się głęboko w wir słuchania, możesz poczuć się jak dyrygent kosmicznej orkiestry symfonicznej :-). Zanim powstały pierwsze dźwięki na Immerse… w mojej głowie tworzyły się pewne obrazy. Na ich podstawie powstawały dźwięki, może to właśnie komponowanie na podstawie wyobraźni jest kluczem do klimatu i astralności naszej nowej płyty. Czytaj resztę wpisu »