Długo trzeba było naczekać się na nowy krążek Chainsaw. Docelowo zapowiadany na marzec ostatecznie pojawił się pod koniec kwietnia, ale przede wszystkim do ściągnięcia za darmo w sieci. Evilution można też dostać na płytce, ale raczej w niewielu źródłach. Pomijając takie czy inne motywy tej decyzji warto skupić się na samym materiale, bo… jest na czym!
Kolesie z Chainsaw nie poszli w stronę modnych ostatnimi czasy eksperymentów ze wszystkim co się da, tylko skupili się na tym w czym są naprawdę dobrzy, a więc na dopracowanych pod każdym względem thrashowo-heavy metalowych numerach. W efekcie Evilution brzmi soczyście. Ponad czterdzieści minut albumu wypchanych jest raz to szybkimi, raz ciężkimi kompozycjami inspirowanymi najlepszymi czasami Bay Area. Na uwagę zasługuje też fakt, że mamy tutaj do czynienia z kawałem dobrej roboty jeśli chodzi o brzmienie krążka.
Całość znamionuje równy materiał, pozbawiony słabych fragmentów. Wokal Maxx’a jest różnorodny, momentami ciężki i agresywny, momentami melodyjny i spokojny, a przekrojowo łączący te wszystkie elementy. Nie wiem czy Gajczuk-Zawadzki i Rygiel wciągali amfę przy nagrywaniu tego krążka, ale ich gitary brzmią wybornie z całym mnóstwem świetnych riffów i nieokiełznanych solówek. W samych superlatywach można też pisać o basiście Jerchewiczu (po nagraniu materiału zastąpił go Kot), którego możliwości prezentuje choćby Invisible Land. Myślę też, że sporo nie przesadzę jeśli napiszę, że drummer Górski ma potencjał by stanąć do muzycznego pojedynku np. z Darayem.
Najbardziej rozpoznawalnym utworem z Eviultion będzie oczywiście Supernature’s Queen nagrany z wokalami dinozaura polskiego heavy metalu Titusa (Acid Drinkers) oraz przy dodatkowym wiośle ze strony Mausera (ex Vader, UnSun). Pomimo, że kawałek urywa łeb nie oznacza, że płytka pozbawiona jest innych hitów. Trzeba tutaj wspomnieć takie wymiatacze jak otwierający album Dragon’s Den z dosyć niespodziewanym wstępem (trąci to klimatem Nevermore), bardzo ciężki (w kontekście całej płytki) tytułowy Evilution, oparty na prostym patencie At Calanish czy kolejne trzymane w ciężkim klimacie The Beast i The Carving. Aby totalnie nie słodzić Chainsaw warto dodać, że do takiego wulkanu energii jakim jest Evilution nie powinno wrzucać się takich kawałków jak Storm Lover, a już na pewno nie w środku materiału, bo zwyczajnie takie balladowe spadki do tego nie pasują.
Tym albumem Chainsaw pod wieloma względami przypominają mi Act of Grace Virgin Snatch. Ten sam gatunek, dużo podobnych patentów technicznych i dobrze zrobiony wokal. Czy to źle? Nie, bo to oto mamy dwie zajebiste płytki dwóch kapel, którą mogą być naszą thrashową wizytówką na świat. Chylę czoła przed Chainsaw i ich nowym dziełem Evilution!
Werdykt: 8/10



21/05/2009 o 08:14 |
Chociaż to nie moja domena muzyczna, to płyta jest zdecydowanie DOBRA… Gratulacje dla CHAINSAW!!!
21/05/2009 o 11:38 |
Teraz tylko czekać na nowy album Briff :>